jarmoluk.jpg
fot.pixabay.com/jarmoluk

Wojna to trudny czas który przynosi: biedę, strach i niewolę.
Żołnierze walczą o ojczyznę a szczególnie o przetrwanie. Dziś opowiem wam o pewnej historii z czasów drugiej wojny światowej, którą opowiedział mi mój pradziadek.

We wrześniu 1939 roku zaczęła się druga wojna światowa. W tym czasie hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę. Wszyscy Polacy musieli bronić swoje rodziny, a w szczególności ojczyzny. Do wojska zapisywali się młodzi chłopcy aby bronić zniewolonego kraju. Zaciągnął się wtedy też do wojska  jeszcze jeden żołnierz, który ze wszystkich sił chciał bronić swojej Polski, tym żołnierzem był właśnie mój pradziadek Stanisław.

Przez to, że nie był tak doświadczony jak inni żołnierze pozostawał w bezpieczny miejscu i służył najlepiej jak potrafił. Pewnego dnia nie było już prawie żołnierzy z oddziału w którym dziadek pełnił służbę i jego dowódca wybrał go aby poszedł zanieść meldunek na pole bitwy.

Kiedy szedł stało się nieszczęście i został ranny. Mój dziadek został postrzelony w brzuch i jak najszybciej musiał trafić do szpitala polowego, był w bardzo krytycznym stanie.

Gdy przywieziono go do szpitala od razu został poddany  bardzo ciężkiej operacji. Po kilkugodzinnej operacji wyjęto mu pocisk z ciała. Na szczęście dziadek przeżył ten postrzał, ale rana była tak poważna, że musiał pozostać w szpitalu na dłużej. Przydzielono mu pewną sanitariuszkę która miała się nim opiekować. Dziadek z sanitariuszką polubili się, często spędzali czas i rozmawiali o różnych rzeczach, na przykład o wojnie, jak to być żołnierzem i tak dalej. Pewnego dnia dziadek oświadczył się sanitariuszce, czyli mojej prababci i tak oto w bolesny sposób poznali się, zakochali się w sobie i żyli długo i szczęśliwie –  mój pradziadek z prababcią.

Jakub Pawłowski

źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/wojna-wojsko-obrona-wojsko-polskie-2096164/ [dostęp z dnia: 21.01.2019]